Jak odróżnić fotografa ślubnego od pospolitego fotoziutka?

Autorem tekstu jest Andrzej Petelski – spodobał mi się więc go wstawiłem za zgodą autora:

„Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Fotoziutki są sprytne. Fotoziutki słodzą Młodym, rozpływają się w komplementach w stosunku do Panny Młodej, nawet, jeżeli ta jest delikatnie mówiąc średnio fotogeniczna.

Opowiadają o sobie z fałszywą skromnością. Fotoziutek obiecuje. Nieważne czy słowa dotrzyma czy nie – ważne żeby chwycić młodych i trzyyyyyymać!!!

W rozmowach z potencjalnymi klientami (najlepiej w kawiarni, bo akurat ma remont w swoim studio) przede wszystkim dyskredytuję innych fotografów (tych wziętych), że już się wypalili, że trzepią chałturę, że lecą tylko na kasę, a tak naprawdę to g….no potrafią… Co innego on – fotoziutek! Ze świeżym podejściem do tematu, mistrz obróbki komputerowej, posiadacz najlepszego i najdroższego sprzętu (później na weselu najwyżej komuś, kto ze zdziwieniem zapyta o jego najtańszą lustrzankę wciśnie kit o brzydkim złodzieju, co tydzień wcześniej wyczyścił mu całe studio ze sprzętu. Taka strata, taka strata…. Kiedy ja to odrobię? ).

Fotoziutek bardzo często daję do wglądu cały segregator dziękczynnych maili od przeszczęśliwych par, które dostąpiły zaszczytu bycia przez nigo uwiecznianym. (trzeba się co prawda natrudzić, aby taki zestaw maili przygotować, ale warto, oj warto – naiwnych nie brakuje). Istnieje też szansa, że otrzymacie od fotoziutka 3-5 telefonów od tzw. byłych klientek – w rzeczywistości są to jakieś koleżanki – gdzie oczywiście na dzwoniących czeka pieśń pochwalna pt tytułem: „On, tylko on – najlepszy fotograf ślubny na świecie”.

Kolejne co mi przychodzi do głowy to to, że fotoziutek nie robi problemu z oddania Młodym wszystkich zrobionych, ale nieobrobionych zdjęć. W głowie profesjonalisty taki pomysł nie miałby szansy się nawet narodzić. Profesjonalista szanuje swoją pracę i doskonale zdaje sobie sprawe, że nie ma takiej szansy, aby wszystkie zrobione zdjęcia „trzymały poziom”. Dlatego zawsze odrzuca te, które wg. niego nie wyszły.

Fotoziutka nikt nie poleca – fotoziutki rozmnażają się przez pączkowanie w necie i stamtąd zarzucają sieci na swoje przyszłe ofiary. Fotoziutek godzi się na wszystko: czas pracy nawet 24 godziny, dwa plenery plus jeszcze jeden nocny i dodatkowo sesja narzeczeńska. Na płytce oddaje ponad 2000 zdjęć (oczywiście „profesjonalnie obrobionych”) plus jeszcze wydrukowane na papierze: tych w wymiarze 9 na 13 to nawet i ze trzysta! Do tego wszystkiego jeszcze prezentacja DVD – najlepiej godzinna. Wreszcie fotoziutek ma kiepskie portfolio i dziwnie niskie ceny oscylujące w okolicach 1500 zł.

Dodatkowo fotoziutek najczęściej „robi na czarno” przez co dochodzenie swoich praw przez Młodych jest bardzo utrudnione, tym bardziej, że umowa jaką fotoziutek proponuje, najczęściej ma jakiś haczyk, który uniemożliwia wygranie z nim ewentualnej sprawy w sądzie. Gdy fotoziutek „położy” dwa-trzy wesela najczęściej zmienia nazwę swojej „firmy” i…. znów może zacząć szukać kolejnych naiwnych, żeby nie napisać oszczędnych.

No dobra, w takim razie jak poznać, że ktoś jest profesjonalnym fotografem ślubnym?
Najprościej to to, co napisałem powyżej, tyle że odwrotnie, plus doświadczenie, plus zajęte terminy, plus brak reklamacji i najlepiej dobrze zrealizowana sesja narzeczeńska.
Pozdrawiam i życzę ostrożności przy wyborze fotografa ślubnego.”

  • Izuś - 02/02/2010 - 14:48

    No no.. niezły txt:D powalił mnie na kolana;]

    już wiem jaka jest różnica między fotografem a fotoziutkiem.. :D:D z pewnością trza stwierdzić, że tym drugim nie jesteś..:PReplyCancel

  • Andrzej - 13/02/2010 - 10:45

    W kontekście tego wpisu: czy w/g Pana, panie Marku, jedyną metodą na sprzedanie Mercedesa jest oplucie sprzedawców motorowerów?ReplyCancel

  • Marek Wolan - 13/02/2010 - 23:42

    Nikt tu nie opluł motorowerów – artykuł mi się osobiście na tyle spodobał więc również chcialem go zamieścić – a chodzi tylko i wyłacznie o piętnowanie nieuczciwej konkurencji i o tym jest przecież ten artykułReplyCancel

  • Konrad Hudaś - 18/02/2010 - 19:25

    Bardzo dobry txt. Popieram 😉ReplyCancel

  • www - 19/02/2010 - 23:26

    a do któtej kategorii zaliczasz siebie ?ReplyCancel

  • Marek Wolan - 22/02/2010 - 11:53

    No napewno nie do nielegalnie pracujących fotoziutków – mam legalnie działającą firmę.ReplyCancel

  • fotoziutek - 05/09/2010 - 14:17

    zastanawia mnie fakt kto dał wam prawo do oceniania innych?utworzyliscie sobie fora dla takich partaczy jak wy i sie wspólnie się dowartosciowując kreujecie się na artystów.to mi przypomina liste disco polo,od ktorej prawdziwi fachowcy muzyczni sie odcinaja.jakie umiejetnosci trzeba posiadać zeby odwalac tanią szmire z photoshop-a?i robić ludzi w bambuko tymi koercyjnie tanimi przechwalkami o waszym artyzmie?.panowie zapraszam do ciemi,tam zobaczymy jakie posiadacie umiejetnosci ktore nabyliscie na elektornicznej obróbce wiejskich imprez.sprawdzimy wsze merytoryczne przygotowanie,fachowoc.ReplyCancel

  • Piotr - 20/12/2011 - 08:53

    Ciut za ostro.
    ale troszkę w tym prawdy jest.
    szkoda że tekst zapożyczony nie własny.

    PozdrawiamReplyCancel

  • Radek - 24/08/2013 - 11:47

    Zgadzam się praktycznie z wszystkim poza jednym – co jest złego w spotykaniu się z klientami w kawiarni? Nieskromnie napiszę, że jestem przeciwieństwem „fotoziutka”, ale z parami spotykam się właśnie na tzw. mieście. Mam działalność jednoosobową, ale nie mam studia, dlatego też pozostają kawiarenki. Pozdrawiam.ReplyCancel

  • robert - 01/03/2014 - 16:29

    „fotoziutek”- hmm ciekawie kąśliwy zwrot. Można porównać z burakowozem i burakmanem mówiąc pod nosem na sasiada, właściciela nowego BMW X7

    Śmiało stwierdzam, że z owym określeniem identyfikuję się i nie jest mi przykro z tego powodu, dlaczego? …. już wyjaśniam.

    Jestem 40-to kilkuletnim facetem, którego pasją od (potocznie) małego była fotografia, Ja, jako 12-to latek dorwałem ojcowego drucha, wydając swoje kieszonkowe na wywoływanie „klisz” zamiast donaldy albo puszki pepsi z pewex-u. To ja zaiwaniałem na porzeczkach całe wakacje, żeby kupić sobie Smienkę 8M, w szkole średniej dymałem na budowie, żeby mieć pierwszego Zenita. Później było łatwiej, bo dobry aparat i odpowiednia wiedza umożliwiły zarobkowanie na nowszy lub poważniejszy sprzęt.
    Planowałem sobie życie w tym zawodzie, jednak sytuacja życiowa, odpowiednia znajomość niemieckiego, jak i zmiany Polsce przemeblowały moją karierę zawodową.
    Konkretnie, przedstawicielstwo niemieckiej firmy, gdzie pracuję po dziś dzień i nie zamierzam się rozstawać (z powodów finansowych), Żadne zlecenia nie zrekompensują mi zarobków w tej firmie. Przez ten cały okres nigdy nie rozstałem się z aparatem, mało tego…. finanse pozowliły mi wreszcie na pełną satysfakcję z pasji, stać mnie na zmianę sprzętu częściej niż „zawodowych” fotografów, jak i czas na jego realizację.

    Dlaczego jestem fotoziutkiem, otóż raz (max dwa razy w miesiącu, bo resztę weekendów postanowiłem spędzać z rodziną albo na działce) biorę zlecenie (i zapewniam, że nie reklamuję tej działalności) w większości są to uroczystości slubne, gdzie wprost informuję o moim zarobku ( w tym roku 1500 zł) czyli zdjęcia i późniejsza obróbka, prezentacja. Reszta, czyli fotoalbumy i inne precjoza są finansowane i wybierane przez zleceniodawcę w/g ich portfela, bez sciemy. Wszystko zgodnie z prawem fiskalnym i handlowym.
    Dwutygodniowe posiadówki przed komputerem po kilka godzin za 1500, to za mało, jak na „zawodowców” takich jak autor artykułu? Jeśli taki świetny, dlaczego owego mistrza nie można podziwiać chociażby w ” Pani Domu” nie mówiąc o „Vogue”

    Pisząc i oczerniając ziutków sam nie jest lepszy. Ostrzega, czy usprawiedliwia własną nieporadność i jak się domyślam „fachowość”? Czy nie podziela zdania, że profesjonalizm sama się obroni? Czy z tego powodu ma mniej zleceń, bo jeśli tak, to nie ma o czym gadać.
    Dlaczego ja, jako praktykujący fotograf od 30 lat nie mogę być profesjonalistą? Dlatego, że nie mam zarejestrowanej działalności jako fotograf? czy może dlatego, że klientów umawiam w kawiarni, a moje studio, to roleta, statywy i tła w samochodzie?
    Ewentualnie, nie zapisałem się do żadnego kółka wzajemnej adoracji, o których mam wyrobione zdanie i którego nie chcę ujawniać.

    Przynajmniej kilka razy „poprawiałem” młodym po zawodowcach ze studiem i wypasionym sprzętem relkamowanym jako kosmiczny i najlepszy w mieście, za każdym razem był problem z przekazaniem reportażu w RAW, bo się wstydził swojego zawodostwa jako zawodowy i „profesjonalny” fotopstryk, lekką ręką mogę wstawić strony „studyjnych zawodowców” oczywiście zarejestrowanych, z wypasionymi złoconymi „cygańskimi” szablonami, z przyciętą młodą, dzieciaki komunijne w ramkach, co woła o pomstę. Jednak tego nie zrobię, bo wiem, że i na takie „dzieła” jest popyt.

    Nie twierdzę, że jestem dobrym w tym co robię, jestem dosłownie sobą i mam własne zdanie, swój styl i podejście,do tego zawodu, przede wszystkim jest to moja życiowa pasja i nie pozwolę sobie, żeby jakiś roczny (niekoniecznie autor) zarejestrowany praktyk mnie pouczał.

    Reasumując…. dobry fotograf nie musi się żalić, zwalać winy na rynek, ani na ziutków, Dobry fotograf ma robotę i tyle w temacie.
    Pozdrawiam kochających fotografię.ReplyCancel

  • Piotr - 09/03/2014 - 16:25

    Ma Pan rację Panie Robercie ,czytając Pański tekst to tak jak bym
    sam go pisał.Mam 49 lat i podobnie jak Pan fotografia to moja pasja,a także sposób na życie.od 27 lat robię zdjęcia zawodowo,
    jednak nie ukończyłem żadnej szkoły w tym kierunku,to co prezentują moje zdjęcia to po prostu mój styl.Widząc zainteresowanie klientów ,i dość dużo pracy nie jestem chyba tak całkiem zły.Minęły lata i z przykrością stwierdzam że Fotograf który każde swoje zdjęcie obrabia na photoshopie,to po prostu
    partacz który nie potrafi zrobić dobrej fotki,bo każdą niestety musi poprawiać.ja zaczynałem swoją dziecięcą przygodę też na druhu
    to była duża klisza i chyba tylko 16 klatek ,przez co starałem się
    aby każde zdjęcie było dobre.Do każdego ustawienia robię tylko jedno zdjęcie,i nie biegam jak inni którzy robią w kościele po kilkaset zdjęć.zastanawiam się po co (czy żadne im nie wychodzi?)
    Pozdrawiam wszystkichReplyCancel

  • Mateusz - 27/03/2014 - 17:51

    Po lekturze tego artykułu mam mieszane uczucia wynika z niego ze jeśli kogoś nie stać na sprzęt za 50 tyś to znaczy ze jest patałachem „fotoziutkiem” i czego się nie tknie to spieprzy. Kazdy od czegoś zaczynał i nie każdego stać od razu na canona 1D z wiadrem „Elek” a powyższy artykuł zdaje się kpić z ludzi którzy chcieli by działać w tym fachu (takie odniosłem wrażenie i jest to tylko moja subiektywna opinia)Ale uważam za bardzo nie właściwe zachowanie typu „miałem najdroższe aparat ale mi ukradli i muszę działać na tym tanim” albo spotykać się w kawiarni bo w studio mam remont, sorry ale to robienie sobie jaj z potencjalnych klientów, nie można po prostu powiedzieć prawdy „dopiero zaczynam mam sprzęt jaki mam, tak wygląda moje portfolio” i albo ktoś Cie weźmie albo nie. Budowanie swojej marki w fotografii od początku na kłamstwie nie wróży pomyślnej przyszłości, co do oddawania klientom 1000 nieobrobionych zdjęć zakrawa na śmieszność, za granicą fotograf oddaje max 100 fotek i to takich dopieszczonych, wyobraźmy sobie sytuacje ze fotograf daje u nas 100 fotek obrobionych pięknych i 1000 prosto z karty młodzi dają to potem znajomym i znajomi widząc foty prostu z aparatu mogą pomyśleć „ale badziewie w życiu nie wezmę tego fotografa” a mam wrażenie ze tylko ludzie będący w temacie maja świadomość ze nawet świetny fotograf jakim jest w moim mniemaniu Pan Wolan nie robi za każdym naciśnięciem migawki super-extra i to co otrzymują to wyselekcjonowane i obrobione najlepsze zdjęcia.ReplyCancel

  • lotnik - 09/05/2014 - 19:58

    W czasach gdy wszystkich stać na lustrzankę każdemu wydaje się, że zdjęcia robią się same 🙂ReplyCancel

  • Mateusz - 22/05/2014 - 19:21

    @lotnik Dokładnie tak nawet panuje pogląd „po co brać fotografa na wesele jak wujek Ziutek kupił w media markcie lustrzankę za 1600zł” Ale dużo ludzi sobie nie zdaje sprawy ze sprzęt to tylko część sukcesu, wiadomo pełna klatka i jasny obiektyw dużo potrafią zdziałać ale jeśli taki sprzęt nie jest poparty wiedza i doświadczeniem to cudów nie będzie.ReplyCancel

Twój email nigdy nie będzie publikowany. Wymagane pola są zaznaczone *

*

*

S t r o n y   /   W p i s y
L i n k i   /   P o l e c a m